Początki miejscowości Wicie na tle wydarzeń historycznych cz. 2

Gród Rugium, protoplasta miasta Darłowa jest najbliższym i jednocześnie najstarszym, notowanym historycznie obszarem osadniczym w pobliżu miejscowości Wicie o jakim obecnie wiemy. Położony w starożytnej delcie rzeki Wieprzy, tuż przy jej ujściu do Bałtyku był na ówczesne czasy ważnym ośrodkiem handlowym, militarnym i za pewnie religijnym. Do dnia dzisiejszego badacze mają różne zdania, co do szczegółowej lokalizacji tej osady.

Część z nich uważa, że cały gród i prawdopodobnie też port znajdował się bardziej na północ, a do naszych czasów został już pochłonięty przez drapieżne fale morza Bałtyckiego. Inni zaś lokalizują go na niewielkim wzniesieniu zwanym przed wojną wzgórzem „Darlowberg” w pobliżu miejsca, gdzie obecnie odbywają się coroczne zloty pojazdów militarnych. Prowadzone badania archeologiczne na tym obszarze potwierdziły występowanie sporej ilości ceramiki wczesnośredniowiecznej i pozostałości bliżej nieokreślonej budowli.

Dodatkowo za tym umiejscowieniem grodziska przemawiają fakty historyczne. Lokuje się go w ramionach rzeki Wieprzy i nieistniejącej już rzeczki „Lutow” ( Lutowa ), która tak naprawdę była kanałem łączącym wody jeziora Kopań z rzeką Wieprzą. Z zapisów historycznych oraz kronikarskich możemy wnioskować, że sąsiednie miasto Darłowo należy do jednych z najstarszych miast na polskim wybrzeżu Bałtyku, liczy bowiem bez mała 2000 lat.

Śladem zapomnianych osad

Ale jak wyglądały wtedy tereny na wschód od Darłowa ? Gdzie oprócz grodu Rugium ( Dirlov) zlokalizowane były ludzkie osiedla ? Informacji na ten temat jest niewiele, a te które są szczątkowo jedynie informują o prawdopodobnych miejscach lokalizacji osad z tamtej epoki. W pobliżu miasta Darłowa naukowcy zlokalizowali w źródłach historycznych zaledwie kilka grodów. Ślady tych budowli znajdziemy w Cisowie, Kopaniu, Starym Krakowie oraz kilku innych miejscowościach na terenie gminy. Czy to znaczy, że tereny te były tak słabo zaludnione ?

Ależ nie. Po prostu przed wiekami najbardziej znaczące były miejscowości o strategicznym, militarnym i handlowym znaczeniu. Nikt nie zaprzątał sobie głowy małymi wioseczkami, które mając historyczne szczęście, zostały wymienione w dokumentach mówiących o przekazaniu dóbr innemu władcy lub zakonowi. Okazuje się, że w okolicach Darłowa w przeciwieństwie do grodów, doszukano się istnienia ponad 90 osad w samym tylko okresie wczesnośredniowiecznym, co wskazuje, że tereny te były intensywnie zasiedlane. Co się stało do dnia dzisiejszego z tymi wszystkimi wioskami ?

Część z nich pochłonęło w swoje granice miasto Darłowo. Te znaczące, rozbudowały się i poprzez wieki przekształciły w miejscowości, które dzisiaj znamy, jak Kopań, Wicie, Barzowice. Pozostałe z różnych powodów straciły na ważności i zostały opuszczone lub zniszczone przez najazdy, wojny i epidemie trapiące ówczesne czasy. A więc co przyczyniło się do takiej popularności tutejszych terenów ?

teren po dawnej osadzie

Okolica nieistniejącej osady koło Palczewic

Zastanówmy się, duże jezioro Kopań, sąsiednie wzgórza polodowcowe, morze w zasięgu ręki oraz to, że prawie cały ten teren otaczały niebezpieczne bagna. Wzgórza i brzegi jeziora stanowiły idealne miejsca do zakładania osad i grodów. Jezioro obfitujące w ryby, bardziej rozległe niż obecnie, głębsze i mniej porośnięte trzcinami, zewsząd otoczone gęstym lasem, zaspokajało potrzeby żywieniowe.

Las dostarczał drewna do budowy, opału do przetrwania surowych zim oraz zwierzyny jako źródła pokarmu. Z okolicznych wzgórz spływały czyste strumienie, z których można było czerpać świeżą wodę o każdej porze roku. Dzięki tak wielu zaletom, tereny wokół jeziora Kopań od zawsze idealnie nadawały się na lokowanie ludzkich siedzib. Przykładem są tu miejscowości Kopań i Cisowo. Położone na wyniesieniach moreny polodowcowej, niedaleko jeziora i morza już od IX w. zasiedlone są przez ludność słowiańską.

Osada w Cisowie ulokowana na północno-zachodniej stronie obecnej miejscowości, poniżej wzgórza, datowana jest na XI w. Natomiast słowiańska osada i grodzisko w Kopaniu, datowane jest na IX w. – XI w. Znajduje się przy brzegu jeziora Kopań, tuż obok drogi prowadzącej do nadmorskiej plaży. Grodzisko jest mocno zniwelowane więc nie zobaczymy charakterystycznego obwałowania i fosy, które to często występują przy obiektach tego typu. Natomiast słowiańską osadę w Kopaniu lokalizuje się tuż obok grodu. Podejrzewam, że gród w Kopaniu wzniesiono głównie jako zabezpieczenie przeciw najazdom wikingów i innych wrogich plemion słowiańskich od strony morza. Pozwalał miejscowej ludności schronić się w obliczu niebezpieczeństwa, umożliwiając skuteczną obronę do czasu nadejścia posiłków i służył głównie do tego celu.

widok z cisowa

Widok z Cisowa w stronę „Darlowberg” i nieistniejącej wsi Bantowo

Wspomnę jeszcze, że gród ów podzielił losy darłowskiego grodu Dirlov, który został zdobyty i zniszczony podczas częstych wówczas najazdów. Pomiędzy Darłowskimi grodami a Cisowem lokalizuje się jeszcze jedną zapomnianą obecnie miejscowość zwaną Bantow ( Bantowo), która prawdopodobnie była przedłużeniem grodu Dirlov. Podobno wieś posiadała kościół pod wezwaniem św. Wojciecha. Możliwe też, że z Bantowa okolicznymi terenami zarządzał kasztelan mianowany przez samego księcia, więc jak na ówczesne czasy było to ważne miejsce. O wycieczkach do sąsiedniego Darłowa możesz przeczytać we wcześniejszych wpisach.

Zagadkowa historia Wicie – Hanzeatycki przylądek czy pirackie gniazdo ?

Ale wróćmy do naszej miejscowości Wicie, a dokładnie na teren mierzei jeziora Kopań. We wczesnym średniowieczu a także i później, było to miejsce o strategicznym dla człowieka znaczeniu. Szeroki dostęp do Bałtyku, a z drugiej strony spokojne, pełne ryb jezioro Kopań, powodowało, że wąski pas lądu, jakim jest obsadzona lasem mierzeja, od niepamiętnych czasów zamieszkiwany był przez człowieka. Nawet i dziś, z łatwością odszukamy, pamiątki po dawnych mieszkańcach mierzei. Wystarczy tylko szczegółowo lustrować wzrokiem nadmorskie wydmy. W kilku miejscach dostrzeżemy kawałki ceramiki i kości odsłaniane czasem przez wodę i wiatr.

wiciowskie kify

Wiciowskie klify są archeologiczną biblioteką

Jednak nie zawsze mierzeja jeziora porośnięta była lasem. Las który obecnie widzimy został posadzony w latach 50, 60 ubiegłego wieku. Służyło to wzmocnieniu wąskiego pasa lądu oraz maskowaniu terenów strażnicy WOP w czasach zimnowojennych. Teren ten we wcześniejszych wiekach wyglądał zupełnie inaczej. Drzewa rosły tuż za przybrzeżnymi wydmami i na klifach dochodząc miej więcej do obecnej leśnej drogi. Za drogą, tam gdzie teraz jest sosnowy las, szumiały zielone podmokłe łąki pośród których piaszczyste pagórki wydm rzeźbiły na tle jeziora malownicze krajobrazy. Wydmowe wzgórza charakterystycznie ukształtowane przez wodę i wiatr, częściowo zrekultywowane przez człowieka służyły jako ochrona przed niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi i morzem, osłaniając z dawien dawna ludzkie siedziby.

zbocze klifu

Zbocza klifów noszą ślady dawnych budowli

Pierwotnej lokalizacji Wicia możemy doszukiwać się właśnie na tym wąskim pasie lądu pomiędzy morzem i jeziorem. Wicie jako mała osada rybacka istniało już od niepamiętnych czasów. Prawdopodobnie na samym początku była niewielką przystanią do połowu ryb na Bałtyku. Takie umiejscowienie pozwalało rybakom, Słowianom z okolicznych osad, przetrzymywać swoje łodzie i służyło jako tymczasowe schronienie. Z biegiem czasu, co zapobiegliwsi pobudowali swoje chaty nad brzegiem morza, tworząc tym samym niewielką wieś. Oficjalnie przyjmuję się, że miejscowość Wicie ustanowili Szwedzi ok 1400 roku. Jednak z wpisu historia Wicie i okolic cz.1 możemy wnioskować że wioska istniała już dużo wcześniej.

Sądzę że twierdzenie o założeniu miejscowości przez Szwedów jest raczej błędne. Uważa się, że obecna nazwa wyewoluowała z pierwotnie używanej o brzmieniu vitja co podobno znaczy „plac składowy” lub „przylądek„. Jednak określenia takie w obecnym języku szwedzkim i duńskim nie istnieją. Być może używano takich określeń w dawnych wiekach, lub popularnie w slangu marynarskim tamtego czasu. Trzeba pamiętać, że załogi tamtych okrętów składały się z osób pochodzących z krain całego basenu morza Bałtyckiego, języki mieszały się.

Dość blisko brzmiącym jest określenie mierzei, co w duńskim obecnie używanym brzmi „spytte„. Jednak uważam, że Szwedzi, dosłownie jako „przybyli ludzie z terenu Szwecji” nie założyli miejscowości Wicie. Podejrzewam, że możliwe są dwie genezy nazwy miejscowości Wicie. Pierwsza jako określenie placu składowego, przylądzia do przetwarzania i magazynowania śledzi, które potocznie określano jako vitja czy vitje, i do powstania którego przyczyniła się średniowieczna Hanza. Oraz druga bardziej niesamowita, która może mieć związek z aktywną wówczas na całym Bałtyku bracią piracką zwaną Braćmi Witalijskimi. Być może taką nazwę nadano wiosce kilkanaście, czy kilkadziesiąt lat później, co wiąże się pośrednio z królem Erykiem I zwanym pomorskim i ostatnimi piratami. Hipotezę tą rozważymy w dalszej części opowieści.

dęby w Wiciu

Ślady dawnego Wicia porastają prastare dęby

Faktem jest, że początek prawdziwego rozwoju naszej małej miejscowości związany jest z powstaniem i rozbudową Ligi Hanzeatyckiej – średniowiecznego związku miast północnej Europy, czyli faktycznie potężnej, średniowiecznej korporacji handlowej. Hanza była tak potężna, że nawet ówcześni królowie europejskich państw liczyli się z jej decyzjami. Liga posiadała własne statki, armię i siłę której zazdrościł niejeden władca. Jednym z ważniejszych towarów handlowych w początkowym okresie istnienia Hanzy była żywność, a konkretnie śledź bałtycki. Ryba ta była podstawą diety średniowiecznej ludności wybrzeży Bałtyku oraz ważnym towarem eksportowym.

Warto wspomnieć, że darłowskie statki z transportem bałtyckich śledzi docierały do wybrzeży obecnej Francji a nawet Hiszpanii. Popularnymi punktami sprzedaży śledzi i handlu bezpośredniego były targi rybne oraz składy gdzie przetwarzano, solono i pakowano w beczki złowione ryby, w których czekały na dalszy transport . W drugiej połowie XIV w. najbardziej bogate w śledzie były łowiska blisko obecnej Danii i Szwecji, a dokładniej w pobliżu Skanii. Tam też w nadmorskim mieście Fasterbo znajdował się duży targ rybny oraz składy miast hanzeatyckich.

grafika

Grafika: pixabay.com, CC0 Public Domain

Odnalazłem informacje mówiące, że w 1372 r. Kołobrzeg, który w tamtym czasie należał do Hanzy, otrzymał od duńskiego króla Waldemara IV prawo do założenia Wicia, czyli składu do przetwarzania, solenia i pakowania śledzi. Trzeba powiedzieć, że darłowscy rybacy i handlowcy korzystali z tego składu wspólnie z kołobrzeskimi, aby po 1385 r. utworzyć własny. Czyżby właśnie wtedy zapadła decyzja o przeznaczeniu na ten cel niewielkiej wioski Wicie na mierzei jeziora Kopań ? Tym bardziej, że w 1393 r. Hanza zabroniła połowów na łowiskach Skanii zmuszając m.in. Darłowian do połowów wzdłuż wybrzeży Pomorza, dlatego własny skład towarowy i przetwórczy był jak najbardziej potrzebny.

Faktem jest, że w tamtym okresie czasu Wicie było ważnym punktem dla mieszkańców okolicznych miejscowości. Wykorzystując zmienną przynależność Darłowa do związku Hanzy, oprócz beczkami ze śledziem, handlowano smalcem, sadłem czy łojem potrzebnym do oświetlenia, konserwacji skór, cięciw kusz i łuków itp. Ważnymi towarami jakie z Wicia wypływały były ziarna zbóż, groch i towary gotowe np. wino czy smalec. Przywożono szwedzkie żelazo, len i flamandzkie sukna. Można wnioskować, że handel który odbywał się w Wiciu nie był do końca legalny. Większość, jeśli nie wszyscy, z tutejszych mieszkańców trudnili się przemytem zakazanych towarów co w konsekwencji prowadziło do współpracy z bracia piracką.

grafika rycina 3

Grafika: pixabay.com, CC0 Public Domain

Myślę że pod przykrywką placu składowego Hanzy, trafiały tu też towary z pirackich napadów i grabieży, które później rozprowadzano w nadbałtyckich miastach. Wicie dzięki temu musiało być często odwiedzane zarówno przez kupców, rybaków jak i bezimiennych piratów, a później Witalijczyków, którzy robili tu szemrane interesy. Przemawia za tym fakt wybudowania karczmy, choć spotkałem się ze wzmianką mówiącą, że w początkowym okresie było ich aż trzy, więc z pewnością zapotrzebowanie na trunek, wypas i miejsce noclegowe nie słabło. Prosperity Wicia musiało trwać dobre ponad 200 lat kiedy to browarnik darłowski Joachim Kuchne odkupuje ostatnią z karczm i prowadzi ją z zyskiem, aż do lądowania na mierzei jeziora Kopań wojsk szwedzkich w 1630 r. które też z pewnością korzystały z wiciowskiej gościnności.

Wicie i Bracia Witalijscy

Przyjrzyjmy się zatem hipotezie, że Wicie wzięło swą nazwę od legendarnej organizacji pirackiej która działała na Bałtyku w XIV stuleciu. W tym czasie na Bałtyku bardzo mocno rozwinął się handel. Handlowano dla zysku wszystkimi towarami średniowiecznego świata. Statki drewniane, zwane Kogami czy Holkami, choć niezgrabne ale pojemne, przewoziły towary wszelakie pomiędzy portami związku hanzeatyckiego. Nieprzebrane bogactwa od dawien dawna kusiły, aby po nie sięgnąć nie tylko niewykształconych mieszczan i chłopstwo, ale nawet możnych i rycerzy tamtego świata. Rozbójnictwem zajmowano się zarówno na morzu jak i na lądzie. Kto mógł to grabił. Pobierano okup za przejazd przez bród lub trakt, napadano na karawany kupieckie, miejscowi rycerze z niewielkich zameczków trudnili się tym procederem pod przychylnym okiem władców, zbijając dzięki temu bajeczne fortuny. Było to wtedy tak popularnym procederem, że trudniących się nim określano z niemiecka „Raubritter” co znaczy Rycerz-Rzezimieszek.

Tak samo sytuacja wyglądała na morzu. Wieczorem, okrętom pośród sztormu rozpalano zwodne ogniska. Gdy okręt światłem zwiedziony wpadał na skały lub osiadał na mieliźnie, załogę dobijano, topiono a towar zawłaszczał możny Pan na włościach, „rycerz”. Poprzez ręce pospólstwa zbierającego wśród szczątków rozrzuconych na plażach wartościowe dobra, zbijał on interesy z hanzeatyckim kupiestwem. Ciekawostką jest to, że w średniowieczu bardzo popularnym traktem była droga prowadząca ze Sławna do obecnego Jarosławca, którą bardzo często transportowano towary zagrabione z katastrof morskich. Morze obok tej miejscowości było zdradliwe i pełne mielizn, które właśnie wykorzystywali brzegowi rabusie.

W średniowieczu istniało nienaruszalne prawo nabrzeżne, które określało, że towarem z rozbitych statków, gdy nie przeżyje nikt z załogi można dowolnie rozporządzać. Prawo to wykorzystywano nad wyraz skutecznie, organizując na Jarosławieckie płycizny całe łupieżcze wyprawy, w których uczestniczyła ludność wsi i miast, kupcy, rybacy, możni i pospólstwo. Oczywiście jak można się domyślać raczej nikt „nie przeżywał” takich morskich tragedii. Rozsypane towary skrzętnie zbierano i ładowano na wozy, a zwłoki ofiar grzebano na wydmach w pobliskich lasach. Jednym z takich ponurych miejsc jest las zaraz przy wjeździe do Jarosławca od strony Rusinowa, tam gdzie za PRL-u znajdowało się pole namiotowe ” Mikołajek”, czy też niewielkie wzgórze pomiędzy Naćmierzem i Wszedzieniem zwane ” Kościaną Górką „. Tak oto wyglądała sprawiedliwość i porządek w chrześcijańskiej, średniowiecznej Europie.

grafika rycina 8

Grafika: pixabay.com, CC0 Public Domain

Przyczynkiem do powstania braci Witalijskiej stał się konflikt królestwa Danii z Ligą hanzeatyckich miast. Wszystko rozpoczęło się w 1361 roku. Władca królestwa Danii Waldemar IV Odnowiciel przeświadczony o potędze swojej armii i przekonany, że jest jedyną siłą zdolną dominować na Bałtyku uderzył flotą na szwedzką wyspę Gotlandię, zdobywając krwawo największe miasto Wisby. Zagrożona rosnącą potęgą Danii Hanza wypowiedziała wojnę Waldemarowi jednocześnie mobilizując armię i flotę, głównie najemną. We wszystkich miastach hanzeatyckich ogłoszona zaciąg. Kto tylko chciał mógł dołączyć do armii Hanzy. Nie trudno przewidzieć, że z możliwości tej ochoczo skorzystali wszelakiej maści ludzie z najniższych warstw społecznych wabieni szybkim wojennym zyskiem i pewnym żołdem. Tym samym, to właśnie Liga Hanzeatycka nieświadomie przyczyniła się do powstania szeregów pirackich, które później zasiliły bractwo Witalijskie.

Trwała brutalna wojna. Po kilku klęskach i zwycięstwach Danii, Hanza w 1370 r. Odnosi zwycięstwo rzucając królestwo Dani na kolana. Zostaje podpisany pokój. Pięć lat później umiera król duński Wademar IV pozostawiając po sobie dwie córki. Jednak z nich Ingeborga wychodzi za mąż za księcia Henryka meklemburskiego, a druga Małgorzata za króla Norwegii Haakona. Ze związków tych rodzą się dwaj chłopcy Albrecht i Olaf. Jak nietrudno się domyślić obaj zgłaszają się po sukcesję do Korony Duńskiej. Związek miast Hanzy widząc większą korzyść opowiada sie za Olafem. Książe Albrecht II nie ustępuje i wypowiada cichą wojnę Olafowi i Hanzie organizując floty pirackie pod dowództwem możnych meklemburskich.

W niedługim czasie piractwo na Bałtyku staje się bardziej intensywne niż rozbójnictwo na lądzie. Pewni siebie meklemburscy kaprowie sieją terror na hanzeatyckich szlakach. Sprowokowana Hanza w. 1376 r. ponownie wysyła na Bałtyk zbrojne statki popularnie zwane „Friedenschijfe” czyli „okręty pokoju” które z pokojem, oprócz nazwy niewiele mają wspólnego. Pogłębiające się rozwarstwienie społeczne wznieca serię buntów i małych rewolucji zarówno na lądzie jak i na morzu. Statki przejmowane są przez załogi stając się teraz okrętami plebejskimi, w pełni pirackimi, najemnymi które płyną i walczą dla tego kto więcej zapłaci.

W 1387 r. umiera młody Olaf, a w Szwecji rządzonej przez króla Albrechta meklemburczyka wybucha powstanie szlachty, która zwraca się do Danii o pomoc. W 1389 r. wojska Danii zwyciężają pod Falköping, król Albrecht zostaje uwięziony. Broni się tylko Sztokholm, który zdominowany przez Niemców wzywa na pomoc Hanzę. Jednak aby złamać blokadę miasta obleganego przez Duńczyków, Hanza wynajmuje do walki flotę piratów bałtyckich, którzy dostarczają oblężonemu Sztokholmowi zaopatrzenie. Piracka flota wpływa do oblężonego miasta, zostaje jednak zablokowana przez liczniejsze siły Duńskie. Tymczasem nadchodzi sroga zima. Skute lodem pirackie okręty wykorzystano do obrony budując wokół nich lodowe fortece nie do zdobycia.

grafika 6

Grafika: pixabay.com, CC0 Public Domain

Przywiezione wtedy zaopatrzenie pozwoliło miastu przetrwać do wiosny. Dzięki tym wydarzeniom, niezależnych piratów zaczęto zwać” braćmi wiktuałowymi ” szw. Vitaliebröder, później szw. Fetaliebröder, niem. Vitalienbrüder, ang. Victual Brothers (Brotherhood), co znaczy „dzielący po równo”, Vitalians – czyżby brzmienie początkowe niektórych z wymienionych określeń sygnalizowało coś znajomego ? Wiosną 1391 r. piracka flota zdobywa główne miasto Gotlandii, Wisby które staje się teraz jak i cała wyspa główną kwaterą braci Witalijskiej. Brać Witalijska rośnie w siłę i po niedługim czasie poza łupieniem okrętów niekoniecznie duńskich zaczyna napadać na nabrzeżne miasta ( 1393 r. Bergen, Malmo później Turku, Wyborg, Faxeholm, Styresholm i Korsholm ).

W 1395 r. kończy się wojna Danii o Szwecję, Hanza przejmuje Sztokholm, a Małgorzata, jako regentka wraz z dobrze nam znanym Erykiem pomorskim od 1396 r. rządzi Szwecją. W takiej sytuacji Bracia Witalijscy przestają być potrzebni, sieją terror na bałtyckich szlakach handlowych do tego stopnia, że handel praktycznie zamiera. Dodatkowo zajmują miasta Wyborg i Abo co nie podoba się zakonowi Krzyżackiemu. W marcu 1398 r. zakon Krzyżacki uderza na Gotlandię zdobywając pirackie zamki i spychając piratów na morze.

Piracka armada szuka spokojnych kryjówek na całym Bałtyku, aby w 1397 r. przedrzeć się na morze Północne, gdzie Witaljanie rozpoczynają następny rozdział swojej historii. Ci którzy zostali na Bałtyku, są już zaledwie cieniem swojej dawnej potęgi. Kryjąc się pośród małych skalistych wysepek, w zapomnianych zatoczkach i przy bezludnych brzegach stają się zwierzyną łowna dla uzbrojonych okrętów Hanzy. Tak oto ok. 1400 r. kończy się rola braci Witalijskiej na morzu Bałtyckim choć można przypuszczać, że w związku z coraz większymi trudnościami związanymi z korsarstwem, porzucają napadanie na statki, a zaczynają parać się przemytem.

Wracając do historii naszej miejscowości, pasuje to do ogólnie przyjętego założenia, że jakoby nazwę miejscowości Wicie nadali Szwedzi. Rozważmy jednak możliwość, że za nazwą „Szwedzi” kryła się zbieranina ludzi wielu języków z załóg statków braci Witalijskich, którzy to korzystając z przychylności darłowskiej ziemi i władztwa, z powodzeniem robili tu interesy. Zresztą, proceder przemytu poza prawem kwitł tu bardzo długo, a trudnili się nim nie tylko mieszkańcy Wicia ale i Rusinowa, Palczewic i Kopania. W latach 1508 r. do 1636 r. wielokrotnie mieszkańcy Wicie byli w sporze z kupcami darłowskimi, właśnie z powodu uprawiania kontrabandy, aż do tego stopnia, że spory musiał rozstrzygać książe.

las

Ślady po zaginionych karczmach trudno dziś odszukać

Może to właśnie osiadli tu byli Bracia Witalijscy, a później ich potomkowie nadali rytm życia naszej miejscowości? Może to właśnie piraci przyczynili się do rozwoju Wicie ? Nie ma na to obecnie żadnych dowodów, możemy jedynie spekulować, że tak być mogło. Za taką możliwością przemawia jeszcze jeden fakt, a mianowicie stara legenda o zamku rozbójników „Kemnitz” który został pochłonięty przez morze. W historycznych źródłach nie znajdziemy informacji, że jakakolwiek murowana budowla tego typu znajdowała się w Wiciu. Prawdopodobnie to kamienne fundamenty jednej z karczm, odsłaniane wiatrem wśród piaskowych wydm, rozbudziły wyobraźnię miejscowej ludności, a pamięć o tym kto przebywał i trwonił zdobyte złoto i srebro w tych wyszynkach nadał smaczku miejscowej legendzie. Ciekawostką historyczną jest fakt że planowano wybudować w okolicy Wicia klasztor Kartuzów. Miał powstać prawdopodobnie na mierzei, przy brzegu morza lub jeziora. Jednak niesprzyjające warunki pogodowe i zwlekanie z podęciem inwestycji przez ówczesnych możnowładców doprowadziło do zmiany lokalizacji na inną, w Darłowie.

Ostatni Witalijczyk

Pośrednio z historią Wicia może mieć też związek postać króla Eryka I zwanego pomorskim i ostatnim bałtyckim piratem. Eryk I urodził się w na darłowskim zamku w 1382 r. pierwotnie jako Bogusław. Jego ojcem był książe słupski z dynastii Gryfitów Warcisław VII, a matką Maria meklemburska. Bogusław skoligacony z Małgorzatą I duńską, przebywając na jej dworze wraz z ojcem w 1389 r. zmienia imię na Eryk. Zostaje adoptowany przez swoją ciotkę Małgorzatę I a przeznaczenie daje mu szczęście albo raczej nieszczęście, dzięki Unii Kalmarskiej, zostać władcą trzech królestw skandynawskich Danii, Szwecji i Norwegii. Jest to jedynie „przykrywka” do sprawowania rządów przez królową Małgorzatę I. która to mądrze, aczkolwiek surowo rządzi do 1412 r.

Po tym roku Eryk przejmuje oficjalnie samodzielne rządy i przez następne 11 lat prowadzi wojny z lennikami, reformując jednocześnie królestwo Danii. W tym czasie w zaniedbanych, Norwegii i Szwecji, narastają zarzewia buntu przeciw Erykowi. W 1419 r. Eryk w obliczu zagrożenia ze strony Hanzy i zakonu Krzyżackiego decyduje się na pakt z Koroną Polską, aby zaledwie po 4 latach zbratać się z do niedawnym wrogiem, zakonem Krzyżackim. Następnie w 1423 r. Eryk wyrusza z pielgrzymką do ziemi świętej, tam „uświęcony” wszczyna po powrocie wojnę z Hanzą i księstwem Holsztynu.

rycina 1

Grafika: pixabay.com, CC0 Public Domain

Za oszczędności i posag swojej żony angielskiej księżnej Filipy Lancaster, buduje i wyposaża flotę wojenną i walczy zaciekle. Jednak w 1429 r. pod Strzałowem ( Stralsund ) przegrywa z flotą Hanzy, w której służą najemnie bractwa Witalijskie. Rozpada się Unia Kalmarska, którą z taką pieczołowitością i zaangażowaniem stworzyła Małgorzata I. Od 1439 r do 1442 r. poszczególne królestwa, którymi władał Eryk odwracają się od niego. Nasuwa się pytanie, czy to za sprawą jego nieudolnych rządów, czy za sprawa spisku Hanzy? Tego dziś trudno dociec. W tym czasie bracia Witalijscy przestają być potrzebni związkowi Hanzy a poniżony Eryk opłaca ich tworząc z zaangażowaniem własną piracką flotę. Brać Witalijska nie ma wyjścia, jest jedynym który oferuje szansę na przetrwanie i port dla okrętów.

Eryk migruje na jedyną przychylną mu część Szwecji, jaką jest wspomniana wcześniej Gotlandia. Ma jeszcze w spadku małe Darłowo, ale ono nie nadaje się na kryjówkę dla braci Witalijskiej, co innego wielka i skalista wyspa. Po ponad czterdziestu latach od opuszczenia Wisby przez Witalijczyków, miasto i zamek na powrót staje się pirackim bastionem. Witalijczycy i ich przywódca Eryk, ostatni bałtycki korsarz, bez litości i w zemście łupi hanzeatyckie szlaki. W jego ręce wpadają bogate łupy, i nie ważne już czy to ze szwedzkich, hanzeatyckich, czy duńskich statków. Wszyscy wg. Witalijskiej maksymy, mają „płacone po równo”. Przerażeni Szwedzi skłonni są oddać Erykowi w dożywotnie władanie Gotlandię byleby tylko zaprzestał aktów piractwa.

W 1449 r. czara goryczy się przelewa. Eryk próbuje jeszcze sprzedać wyspę osłabionemu już zakonowi krzyżackiemu, Szwedom, czy też Duńczykom ale wszyscy nieoficjalnie traktują go na równi z jego kamratami, piratami. Nikt już nie będzie rozmawiał z Erykiem. W tym samym roku szwedzka armada blokuje wyspę i desantuje armię na skalistą ziemię. Wyspa i miasto Wisby zostaje zdobyte. Witaljanie i Eryk bronią się jeszcze w twierdzy Visborg. Eryk wie że musi uciekać. Piracka twierdza kryje wiele tajemnic. Przez lata rządów braci pirackiej wykuto tajne przejścia, tunele. Resztki załogi i zdetronizowany władca-pirat uchodzi potajemnie z zamku. Na brzegu wcześniej skrzyknięte, załadowane skarbami, ocalałe siedem statków, pod osłoną nocy opuszczają już na zawsze Gotlandię i Wisby.

baszta zamkowa

Baszta darłowskiego zamku

Król Eryk I i jego pełna bogactw flota żegluje po niespokojnym morzu obierając kurs na wyspę Bornholm. Król nie był głupi, miał dobrych doradców i nauczycieli. Obawiając się duńskiej czy hanzeatyckiej zasadzki, dwa okręty wyładowane skarbami zagrabionymi na morzu przez lata, w trakcie burzy odłączają się od szyku i żeglują obierając kurs na południowy brzeg morza, na Darłowo. Tymczasem burza mija, a mieszkańcy Bornholmu widzą zaledwie pięć okrętów, przeświadczeni że część floty korsarza poszła na dno. Eryk przegrupowuje siły i również obiera kurs na Darłowo. To już ostatni etap podróży króla Pirata i jego braci Witalijskiej.

Eryk ostrożnie zbliża się do portu. Nie na darmo wymyślił wespół z Witalijskimi kaprami bajkę o zatopieniu dwóch okrętów, które całe i zdrowe kołyszą się siedem kilometrów dalej przy małej przystani wioski Wicie. Nie ryzykował by wejścia do portu z całym swoim majątkiem. Zbyt wielu czyhało na skarby które zagrabił. Kiedy upewnił się, że i darłowski zamek jest mu przychylnym domem, wtedy to dobrze zamaskowane pełne bogactwa łodzie popłynęły spokojnym nurtem rzeczki Lutowa do Wieprzy a stamtąd do darłowskiego zamku, w którym stary król Eryk doczekał swoich dni.

rycina 7

Grafika: pixabay.com, CC0 Public Domain

A były to łupy niebagatelne. Warto wspomnieć, że wśród skarbów miał król Eryk posąg szczerozłoty Chrystusa który był wysokości dziecka, postacie apostołów ze srebra, szczerozłotego gołębia, złote zastawy stołowe, medal ze złota wielkości talerza na strawę, insygnia królestw Danii i Szwecji oraz kufry wypchane złotymi guldenami i drogimi kamieniami. Braci Witalijskiej za wierną służbę odpłacił się za pewnie sowicie, może nawet podarował im okręty ? A może to on właśnie pozwolił im się osiedlić w pobliżu Wicia, pozwolił wybudować domostwa ? Może właśnie takie pochodzenie maja dawni mieszkańcy Wicia, którzy porzucili piractwo i zaczęli parać się przemytem. W końcu posiadali statki, przyjazny port i człowieka na zamku który był im przyjacielem.

 

Bibliografia i źródła internetowe :

H.Machura, Z. Machura, Z. Madeła, „Księżne wdowy – mieszkanki słupskich zamków”, 2002

S.Sierecki, „Bracia Witalijscy”, 1962

R. Lachowicz, A. Mosiewicz, W. Orłowska, J. Sienkiewicz, I. Skrzypek. ” Koszalin dawniej i dziś „, 1981

Red. W. Rączkowski, J. Sroka – ” Historia i kultura ziemi Sławieńskiej – Studia nad dziejami wsi

A. Kuczkowski, ” Ziemia sławieńska – kraina skarbów – przewodnik archeologiczny„, 2014.

L. Walkiewicz, Słupskie Studia Historyczne nr. 16, 2010

Portal iPomorze.pl – http://www.ipomorze.pl/rugium___rugenwalde___darlowo,1269121353.html

Podziel się !

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Początki miejscowości Wicie na tle wydarzeń historycznych cz. 2"

avatar